Блог О пользователеpowtornie

Регистрация

Теги

Календарь

  Январь 2010  
Пн Вт Ср Чт Пт Сб Вс
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 

O Kasi Stachowicz z bitów prawda dobyta


Drogi czytelniku, polecamy dziś Twojej uwadze ten wybór listów, które znaleźliśmy pewnego dnia na piasku naszej wyspy, wyrzucone elektrycznymi prądami pytań bez odpowiedzi. Inspirowani wzorem pana Laclosa postanowiliśmy udostępnić tenże wybór korespondencji, aby odsłonić głebię upadku moralnego naszej epoki, epoki w której ludzie są jedynie zabawkami dla innych, a instrumentalne podejście do człowieka jest na porządku dziennym. Załączone zdjęcia znaleźliśmy w internecie po wpisaniu właściwego adresu nie chronione żadnym hasłem.
Co poniektórzy chcieli by nam pewnie zarzucić złamanie obyczajów, my jednak jesteśmy przekonania, że w sytuacji kiedy obyczaje są próżną skorupą, pozbawioną etyki i moralności, a także szacunku dla drugiego człowieka, nie są one już owe obyczaje ważne, a przynajmniej nie są ważniejsze od krzywdy i nieprawości, którą w naszym przekonaniu inspiruje milczenie, chronione obyczajem. Czynimy to więc ku obrazowi epoki i przestrodze potomnych. Wybór ów postanowiliśmy nieco urozmaicić naszymi komentarzami, jako że korespondencja owa w czystej postaci staje się dość szybko nużąca, co zresztą tylko dowodzi ogólnej płycizny autorki, jak i jej odbiorczyń i sporadycznych odbiorców (mamy bowiem do czynienia niemalże wyłącznie z tekstami pisanymi przez kobiety). W kontekście naszej lektury i analizy owych tekstów musimy wspomnieć, że zarówno poziom moralny (jako że jesteśmy zwolennikami koncepcji integralności moralnej, nie możemy brać pod uwagę pięknych uśmiechów z wierzchu), jak i poziom przekładów z portugalskiego (autorka wybrała szacowny zawód tłumacza wysokiej literatury) przynoszą wstyd autorce, jak i założycielce instytutu w którym studiowała, Janinie Klawe,której pięknemu przekładowi Pessoi, przekład Mia Couto i przekłady zamieszczone w „Lampie” nie dorównują w najmniejszym nawet stopniu. Czytając przekłady Katarzyny Stachowicz i Doroty Kwinty ma się wrażenie, że autorki około 15% wyrażeń używają tak nieporadnie, że chyba pierwszy raz w życiu, co samo w sobie dwodzi ogólnie niskiej kultury literackiej prezentowanej postaci (można domniemywać, że ze słowami tymi zetknęły się pierwszy raz przy okazji wertowania słownika, bo wcześniej nie miały okazji). Fakt ten znajdzie jednak wyjaśnienie po zapoznaniu się z prezentowanym wyborem korespondencji. Trudno oczekiwać, żeby osoby o podobnie ograniczonej, wulgarnej i w gruncie rzeczy tępej umysłowości jak Kasia Stachowicz i Dorota Kwinta, tłumaczki chamskie i nienażarte, były w stanie kiedykolwiek zrozumieć dzieła na przykład Fernanda Pessoi, a nawet dzieła mniej wyrafinowane, co jest podstawą dla naszego przypuszczenia że kultura od pewnego czasu jest już tylko zasłoną dla barbarzyństwa i wulgarności, co poniższa korespondencja odsłania. Łagodnie mówiąc, jesteśmy zbulwersowani że studentki iberystyki to osoby wewnętrznie aż tak wulgarne i jesteśmy skłonni dać wiarę plotkom, że nie idą na te studia dla miłości owej kultury, a nawet nie z miłości do jakże przecenionych hiszpańskich inwestycji w naszym kraju, co z wielkiej a niespełnionej miłości do Hiszpanów i Portugalczyków, i to zupełnie nagich, by tak rzec; i nie mamy tu absolutnie nic przeciw owym mieszkańcom Półwyspu Iberyjskiego, sprzeciw nasz dotyczy jedynie fałszu motywacji. Ale cóż, żyjemy w świecie w którym kultura jest tylko pozą, a prawda leży po stronie ładnie wyglądającyh blanciarzy, a nie filozofów analitycznych; my nie należymy zaś do żadnej z tych grup. Więc dziś nie zastosujemy się do powszechnie przyjętych zwyczajów, właśnie dlatego, że wartości w imię których zostały kiedyś sformułowane, już dawno nie istnieją; tym samym, zwyczaje te gwarantują, jak się okazuje, całkowitą pustkę etyczną i moralny hazard.
Zdajemy sobie sprawę, że w swej masie ten mniej lub bardziej jednostajny ciąg listów czyni karykaturalne wrażenie. Nie zmienia to faktu, że zło i nieprawość ma bardzo często karykaturalną twarz wiecznego błędu, głupoty, zamaskowanego fałszu zarówno pojedyńczego gestu, jak i całego życia oraz posuniętej do maksymalizacji autoafirmacji. Jak to ujęła sama Katarzyna: Jeśli będę tylko chciała, żebyś mi odciął palca, to będzie to dobre, bo tego chcę. Jak widać, taka kobieta czuje się zdolna do wszystkiego, jeśli tylko rywalizuje z mężczyzną co do stanowczości swoich zamysłów. Jednakże głupoty tego zdania nie da się wytłumaczyć, można ją tylko zobaczyć. My zobaczyliśmy, nauczyliśmy się „Bo tego chcę” i publikujemy to. Trzeba bowiem bronić Republiki. Nawet, gdy Republika już nie istnieje. A może zwłaszcza wtedy.

Korespondencję odsłaniamy z bólem, ale jesteśmy powodowani obywatelskim nieposłuszeństwem i słusznym oburzeniem z powodu wcześniej nam postawionego zarzutu fabrykowania naszych spostrzeżeń: wszystko co już widzieliście i co widzicie, są to własne słowa Katarzyny. Nie są to nasze słowa mające ją poniżyć. Wysyłamy je na powrót, bo w szczególności czujemy się oburzeni zdaniem Alberta Jawłowskiego, który posądzał nas o fałsz. A jednak to nie my wymyśliliśmy te wszystkie zdania: one są prawdziwe. Drogi Albercie, zanim zaczniesz rzucać bezpodstawne oskarżenia, przyjrzyj się każdemu zdaniu z osobna i pojedyńczo, i każde przełknij. Wybacz, że cię do tego zmuszamy, ale nie poważamy osoby, której lenistwo sięga tego stopnia, żeby robić doktorat na temat paru meczów piłki nożnej (ten pomysł wyśmiano nawet we Włoszech, kraju o wielkiej miłości do futbolu), a która do tego zupełnie bezpodstawnie łamie zasady tolerancji, tak przyjazne dla gejów, a okazuje się, tak nieprzyjazne dla psycholi (a psychoza też jest uwarunkowana genetycznie; gdybyśmy więc byli psycholami, powinniśmy mieć takie same prawa jak geje, nie?). A co do Kasi, to proponujemy, abyś jak niegdyś połączył wódkę z esperalem, a poza tym udostępniał, jak do tej pory, możliwe lokale na schadzki, aby wreszcie wyśnione jej życie, czyli żywot utrzymanki paru mężczyzn (to sen jej) się spełnił. Sam chyba zauważyłeś, że jeśli liczba nowych kochanków (zaznaczamy: nowych, przy czym pojęcie nowości skaluje się tu odwrotnie proporcjonalnie do odwzajemnianych uczuć) spada poniżej poziomu dozwolonego jej dobrym samopoczuciem, to Kasia zaczyna się ciskać od klubu do klubu, a nawet ślinić jak suka. Zresztą, każdy z Was może trafić na owo przetaczające się okresowo przez Warszawę pijane i nienażarte mężczyzn cielsko: nie trzeba wiele robić, a nawet nie należy dużo robić: cielsko tylko czeka, żeby się zwalić. I nic bardziej nam nie uświadomi żeśmy tylko MIĘSEM niż nienasycone Stachowicz cielsko.

Musimy powiedzieć – i tu być może zgodzimy się z częścią czytelników: niestety niżej cytujemy tu jej własne słowa. Katarzyna Stachowicz jest zasadniczo zniewolona jednym dyskursem – mężczyzny. Obawiamy się, że w istocie jest to dyskurs w swej najgorszej, nimfomańskiej postaci, i to w wersji wulgarnej. Jej stosunek do mężczyzn jest tyleż afektowany, co przedmiotowy i cyniczny, będąc w zasadzie funkcją tego, czy kogoś może mieć czy nie. Uważamy takie zachowanie za niemoralne i szkodliwe dla innych, choć z pewnością w naszych czasach będziemy w tej opinii odosobnieni. Nie przeszkadza nam to. Nie podpiszemy się pod naszą epoką, której uniwersalny wymiar ograniczył się do paru pojedyńczych pryncypiów, istnienie których pozwala nam na eskalację wszystkich podłości mniejszych. Na pogardę zaś epoki i jej przedstawicieli odpowiadamy również pogardą, choć może nieco bardziej staroświecką.
Powiedzmy sobie prawdę: Katarzyna Stachowicz to mniej lub bardziej śliniąca się dziwka, bawiąca się ludźmi (choć chodzi w zasadzie o mężczyzn), nadużywająca uczuć, jeśli może; jeśli nie może, skomląca o nie. Każde niepowodzenie wywołuje w niej co najwyżej skojarzenia, że skończy jak „Pianistka”; sukces – znudzenie i znużenie. Czytanie n-tego meila pod tytułem „chuj znowu nie odpisuje” na zmianę z n-tym pod tytułem „co ja w chuju widziałam”czy „do gazu chuja”, przerywanymi różnymi hołdowniczymi emailami od byłych zakochanych pt „dlaczego nie dzwonisz”, ewentualnie koncyliacyjnymi „wszystko to moja wina”, „masz świętą rację, jak zawsze, droga Katarzyno” jest zajęciem głęboko bolesnym dla każdego wrażliwego człowieka, zwłaszcza gdy widzimy, jak te ostatnie emaile nie przynoszą spodziewanego efektu, a tylko znudzoną wyrozumiałość królewny lub jej pusty śmiech za plecami (tak Albert… powyższe słowa znaczą naprawdę niewiele, być może słowa te na przykład są zbyt oczywiste, żeby brać je poważnie). Gdybyśmy chcieli być bardziej przenikliwi niż chcemy być w tym w tym krótkim wprowadzeniu, powiedzielibyśmy, że ze strony Katarzyny uczucia (o ile są), to tylko obsesyjny taniec próżności i krzywdy: nikt nie jest dostatecznie dobry, ale wszystkich trzeba wziąć i porzucić. Ale ponieważ byłoby to tragiczne, a miejsce dla tragedii w naszej epoce to już tylko teatr, kino i ministerstwo finansów, to nie powiemy tego: wiemy, że tragedia w dzisiejszych czasach jest nawet bardziej karykaturalna niż są prezentowane tutaj listy. Unoszący się nad tymi listami duch żartobliwej ironii tudzież konwencja epoki, która nie pozwala uczuć traktować na serio, pozwalą nam mniemać, że autorzy nie poczują się zranieni wspomnieniem ich zamaskowanych tańców. Ostatecznie, poza osobami, co do których jesteśmy pewni, że gdyby tylko miały okazję, zadałaby nam krwawy cios w plecy (a nawet w pierś), lub też rzuciłyby nas na pożarcie krwawej maszynie włókienniczej (doszły nas słuchy, że szykuje się spisek przeciw naszemu życiu), nie odsłaniamy nazwisk. Ujawniamy je, bo wszyscy chcą nam wbić nóż w plecy. Niech więc zrobią to przy otwartej przyłbicy! Nas i tak to życie brzydzi. W gruncie rzeczy z przyjemnością zresztą pożegnamy się z tym życiem, jeśli tylko nam ułatwicie: wiemy już tak wiele, że napawa nas ono w gruncie rzeczy głęboką odrazą. Nic nowego pod słońcem nie ma i nie będzie, zaprawdę.

Wielu zapewne zapytałoby nas, dlaczego to wszystko robimy. Otóż odpowiemy w duchu ironii żądanej przez epokę: doszliśmy do wniosku, że zdeprawowanie moralne naszego czasu do tego doszło, że należy wznowić tradycję pamfletu, nawet jeśli nieudolnie, i nawet jeśli filozofowie analityczni nigdy nie będą nas w stanie zrozumieć, nawet przy pomocy pojęcia moral hazard, któremu to hazardowi z lubością oddaje się Katarzyna, nie bacząc zupełnie na dobro innych w swoim „chcę”; być może nawet czynimy to w pewnym sensie dla dobra publicznego, w ramach obywatelskiego nieposłuszeństwa, by tak rzec, jako iż uznajemy za wartość nadrzędną wzajemną uczciwość i brak fałszu w społeczeństwie. Jesteśmy także spokojni, że Katarzyna nie ma dobrego imienia, które można skalać, skoro sama mówi o sobie „Lachociąg”, „dziwka” i „kurwiszon”, i dobrze wiemy, że mówi to z niejakim samozadowoleniem, fakt fakt ten jak najbardziej akceptując, a nie kwestionując (zwłaszcza, że końcu błądzić jest rzeczą ludzką, zaśmiejemy się jeszcze raz, po czym wypadnie nam się już tylko pod tym podpisać). Wszystko więc po to, żebyśmy na koniec mogli wszyscy już tylko długo i okrutnie się z siebie śmiać: wariaci z lachociągów, lachociągi z chujów, psychole z alkoholików, miłośnicy esperalu z miłośników xanaxu. Na pogardę odpowiadamy pogardą i naszym własnym śmiechem. I wiecie już chyba, że w tej grze – grze którą sami zaproponowaliście — nie macie innego wyjścia, jeśli chcecie dalej żyć: musicie się śmiać, i to szyderczo i będziecie się śmiać, przede wszystkim z własnych uczuć. Jeśli chcecie żyć.
Wbrew pozorom lub wbrew temu, co chcielibyście myśleć, naszym celem jest uwznioślenie waszego ducha: wasze uczucia do Katarzyny na pewno staną się lepsze, pełniejsze i bardziej wzruszające — dla niej i dla was samych — jeśli poznacie prawdę o niej. Dzięki pobytowi w gabinecie luster, jaki Wam dziś oferujemy, na pewno staniecie się jeszcze lepsi i więksi, a ludzie tacy jak my, ludzie którzy nie dorośli do niezrównanej prawdy o naszej złotej epoce, staną się jeszcze mniejsi.
Być może życie jest na serio, bo przecież nie wolno zabijać, ale w życiu już nic na serio jest, za wyjątkiem rachunków. Katarzyna nam o tym przypomniała, a my przypominamy wam.

To już jest koniec. Nic więcej nie będzie już więcej powiedziane, gdyż nic więcej do powiedzenia nie zostało. Cała i naga i prawda jest przed Nami i Wami. Niech zatem prowadzi nas Bóg Ekstazy, i bawmy i śmiejmy się dalej, Szczęśliwi! A wszyscy inni to kurwy, chuje, Wariaci i Psychole, nawet jeśli na pozór udajemy inaczej. Wiecie jak jest;)) Dalej! Jest następny dzień i będzie następna noc!
Na sam jednak koniec jednak powiemy jak zagubiony w dżungli agent Kurtz: Ohyda. Oczywiście wiemy, że w polskim przekładzie Kurtz mówi o zgrozie, ale ponieważ to tylko przekład, pozwolimy sobie na pewną dowolność tego horroru. I te słowa z jądra ciemności pozostawimy już bez śmiechu i komentarza.
Żyjcie!
Zawsze W imię prawdy o człowieku,
z wariackim pozdrowieniem Joker i jego spółka z.o.o.
Oraz Stowarzyszenie Obrońców Kultury Niedostępnej i Wysokiej, w porozumieniu z PCC
(Koniec i Bomba, a kto przeczytał ten trąba czyli tradycji stało się zadość)

UWAGA: Wszelkie podobieństwo do rzeczywistych postaci jest niezamierzone, postacie mają charakter literackich fantomów, imiona własne są dobrane przypadkowo, a blog służy wyłącznie celom ekspresji literackiej i poglądu na świat.

 
Теги: dada art
 
 

Liber veritatis albo 88 tez o Kasi Stachowicz wedle jej własnych słów policzonych, wyważonych i p...


1.O sensie poszukiwania uczuć
ale zawsze mozna go wykorzystac czy jak tam sama nie wiem jak i porzucic. o!

2.O konieczności poszukiwania uczuć czyli łapmy życie albo ostateczne usprawiedliwienie wszystkiego.
ale znowu mi odbija i znowu przez facetów (!) i znowu nic nie mogę zrobić. Ale może skończę lepiej niż Marie — a, no właśnie, bo ja mam poradę,bo jak jest taki już nawet skrajny borderline i pianistka-marie-anna Karenina, to sobie myślę, że właśnie teraz żyję, nie? I to jakoś pomaga. [a innym szkodzi. Przyp. Redekatora, który żył wczoraj]

3.Paradygmat czyli Weź cokolwiek się da albo walka płci czyli o potrzebie maksymalizowania egoizmu
Ewentualnie
Gdybyś tylko chciała, mogłabyś: radzi ukochana przyjaciółka Basia J.

a co do Mareczka to juz widze inna historie…ale sluchaj to co on jest z jakas panna. bo jesli tak to wez go wykorzystaj, wez te filmy i cokolwiek sie da, jak Ci sie podoba to tez seksualnie porzuc i zapomnij.

4.Wobec zdobycia wielu okazów na mych wyprawach, postanowiłam się oddać urokom kolekcjonerstwa i pozbierać moje martwe motyle
Swoją drogą, choć opracujmy «kieszonkowy atlas byłych chłopaków, co?»

5.Problem czyli nieco mniej frywolne zapiski z dzienniczka nimfomanki
Tylko wiesz, ja sobie myślę, że jak moge mieć każdego faceta oprócz tego, o którym tu piszemy (no i Żółwia. No i Hrapera :()) to mogiła. Bo ja się chyba w nim zabujałam, się mnie widzi. Znaczy poczekam może jeszcze z tydzień z takimi brutalnymi osądami. Ale wygląda to nieciekawie. Myślę o nim jak się budzę i jak idę spać i przez sen też o nim myślę. I jak o nim nie myślę, to też o nim myślę. I w ogóle mam ochotę iść do tego Inowrocławia czy czego tam na piechotę, żeby go zobaczyć. Jestem jakaś nieprzytomna, wylewam sobie wrzątek na nogę i nawet czuję, gadam cos od rzeczy do siebie oraz do innych, centralnie mnie pogięło.

6.Stracony tydzień albo dlaczego nie należy pić z dziewczynami
Ja? Ja też trochę piłam. Ale z dziewczynami, więc nie ma w tym tygodniu żadnego nowego amanta. Wielka, wielka szkoda.

7.Tydzień zaliczony albo jak to się robi
Wyrwał znaczy w sensie zaprosił. A nie poderwał. Bo jak już mówiłam, nie musiał mnie wcale podrywać, wystarczyło, że się nawaliłam i patrzyłam na jego krocze

8.Niecierpliwość serca. Albo wielka niecierpliwość serca. Jeszcze inaczej: Jak wielka niecierpliwość serca?
Ale ja myślę, że raczej pójdziemy na dziwki, męskie, oczywiście, albo pogadamy sobie po prostu, nie?

9.Kasia na szczytach spełnienia
czyli
«Portugalski: język wielu możliwości»


jest fajnie mam czterech chlopcow na raz, w czterech
odcieniach czekolady

10.Kasia poza szczytami spełnienia. Odstąpiła miejsce Dorocie

A czym będe zajęta? No na poczatek ostry petting, oczywiście, w samochodzie. a potem to już trudno go będzie ostudzić. hyhy. hy.
No, to grunt.Dobrze Ci. Co chłopak, to chłopak

11. Kochany ten mój chłopak!
czyli
Och, szalony ten chłopiec na pewno podaruje mi królestwa całe pół!!! Przynajmniej!

no przysięgam, z ręką na cipie (podoba ci się sformułowanie? powstało podczas wycieczki na Warmię :))
A tamta impreza na saskiej kępie była oczywiście masakrycznym pijaństwem, gospodarze uciekli, dom zmasakrowany, policja trzy razy, ale chłopcy akurat dobrze się trzymali. Koza wróciła o 7,30 rano, świeżutka, z bukietem kwiatów. HE HE, tyle powiem.

12.O pewnej niesymetrycznej relacji czyli uroki mężczyzny wykolejonego są nieodparte dla kulturalnej kobiety ale uroki kulturalnej kobiety nie są już nieodparte…
Patrz, jaka ja normalnie oczytana jestem. A i tak blanciarz by na mnie nie spojrzał. Ech.

13. O twórczej wolności nie w imię twórczości
i pamietaj, miej zasady, lam zasady

14.O problemie zbyt dużego obrotu w sklepie, czyli nawet ostatni klient musi się przypomnieć
one of your last customers at stravaganza. saw you at the bar and had a nice time chatting to you and enjoyed kissing you on the stairs of your flat too! your cool.

15.Podróż czyli Deficyt albo Atrakcyjny Piotruś czyli w poszukiwaniu seksy faceta albo seksy facet przypomni się nawet po latach (nie, Albert, Ty się nigdy nie śnisz ani nie przypominasz znienacka. Ty Tadek też nie. Ty Igor również nie… Czy muszę dalej wymieniać? Czy przypadkiem nie są w tej grupie wyłącznie byli zakochani? Uahahhaaa

Wiadoma rzecz — seksy faceci są seksy. A mi się śnił mój były chłopak dzisiaj przez pół nocy. Hm. Były Piotr. Tylko to by trzeba gdzieś wyjechać. Albo łajdaczyć się po klubach w nieskończoność. Bo w autobusie do pracy to się trochę rzadziej zapoznaje chłopaków. Całkiem seksy.

16.Erotyczne uroki Trzeciej Rzeszy czyli więcej niż Allo, allo
Ewentualnie
Herr Flick ma zastrzeżenia do Helgi w kwestii jej nieprawidłowego stosunku do narodowosocjalistycznej etyki i Führera. „ Nawet jeśli ss-sturmbahnfuhrer Peter v. Gozdoff tych zastrzeżeń nie ma, Helgo. Muszę Ci przy tym wspomnieć, że ów ss-sturmbahnfuhrer jest już w obozie koncentracyjnym, gdzie został wysłany za ukrywanie żydowskiego pochodzenia. Heil Hitler! Możesz odmaszerować. Aha, za karę prześpicie się 2 noce z von Smolhausenem, wbrew temu co chcecie myśleć i pewnym pozorom, pełnowartościowym członkiem naszej wspaniałej aryjskiej rasy.”

Scheisse, jak to mawiał Fuhrer.
A jak się już nie zobaczymy to chcę,
żebyś wiedział, że dla ciebie to nawet się przełamię i dam
rabinowi na czarną mszę, czy jak to się tam u was nazywa, w twej
intencji.
Odezwij się jakoś.
Frau Helga

17.Cierpienie: krótka nauka wedle Katarzyny
U mnie luz, densowałam całą noc w sobotę w Jadło i zakochałam się od pierwszego wejrzenia w jednym chłopcu, ale jak on chciał do mnie podejść, to udawałam, że jestem bardzo zajęta super zabawą, no i sobie poszedł w końcu. Super, nie? A teraz cierpię, głupia!

18.Szukam mężczyzny, i to porywczego!
No, wiadomo, nie było komu tłuc szkła, to się nic nie dzialo.

19.Zmęczenie albo o potrzebie prostoty (tempa)
Coś tam nawiązał do czegoś o czym rozmawialiśmy, nie był to oral- ani gruppensex, tylko chyba sporty zimowe ;))))), ja juz nawet nie pamiętałam tej rozmowy. Na pewno to są mataczenia w celu opętania mojej osoby, tak mi się wydaje, ale mnie męczą troche takie zagrywki.

20. Sukces albo trofeum!
Wiadomo, zaliczyć geja-baletmistrza to jest coś!

21.Nie da się seksualnie czyli nie da się w ogóle albo o jednym wymiarze mężczyzny
Ewentualnie
Kobieca solidarność


Nie da się chyba Mareczka seksualnie, bo jak dla mnie to on ma z tą panną wyrzuta i jest zblokowany w tym temacie. Na pewno by nie pierdolił o jakichś filmach, jakby tak nie było, nie? Jakby wiesz, sam przed sobą ściemniał, że mnie nie rwie. Więc jak dla mnie to wygląda tak, że się napocę, namęczę a i tak będzie chuj. Znaczy nie będzie właśnie ;)))

22. Nieszczęście kobiety: wielkie nadzieje, mali mężczyźni
ewentualnie
Tadek czyli wartości etyczne zaczynają się tam, gdzie kończą się wartości estetyczne


No, tak, ale jednak mi jest przykro a) że mnie olał centralnie b) że się znowu nie poznałam na kolesiu, bo naprawdę myślałam, że jest w porządku. Chyba mam belkę w oku swoim i bielmo jeśli idzie o rodzaj męski.Dlaczego wszyscy nie mogą być tacy jak Tadek z charakteru?

23. Nie, nie,nie! Złe rzeczy nie przydarzają się złym dziewczynkom!
ewentualnie
o pragmatycznym rozumieniu sukcesu albo tylko porażka wymaga rozumienia.


ale ze mnie jest młotek, napisałam do NIEGO :) i oczywiście nie odpisał. Ja już nie wiem. Czy ja naprawdę jestem taka beznadziejna i nieciekawa, że nie można się wysilić i sformułować tych dwóch słów na krzyż pod moim adresem?

24. Odczarowanie czyli koniec kilku tygodni wielkiej miłości
ewentualnie
nie należy przesadzać z inteligencją

Czyli

Tajemnica miłości czyli można mieć tylko tych mężczyzn (kobiety), których się nie kocha.

He, he, Emo Inżynier z Petrobudowy. Jest emo i ma pryszcze i jest gupi, nawet smsa nie potrafi napisać. Pewnie się bał, że walnie byka! :))))) Co ja w nim widziałam? Gdzie ja miałam oczy? :)))

25. Starość nie radość czyli dojrzewanie do tego, że można przejmować się staruchem
To staruch zgrzybiały, to nie ma o czym gadać! A ja się tak przejmowałam!

26. Albert albo Rozpacz czyli koniec listy
Ewentualnie
Albert czyli Polisa ubezpieczeniowa na zawody miłosne

Mnie to już nikt nie kocha, ech. Chyba, że może Albi, ale czy on wróci z tej Syberii? Chuj to wie…

27. Basiu, czy sądzisz, że istotnie nie widzimy, że brzydniemy czy też starzejemy się?
Ale przynajmniej spróbowałyśmy, nie? A że nam nie wyszło to już się zdarza.
No, tak to jest, ale nie traćmy nadziei. Nie jesteśmy takie stare, ziomek.

28.Starość albo wcale, o wcale nie jestem już w czarodziejskim królestwie snu
Tak. Może w klubie seniora uda mi się w końcu obczaić typiarza. Bo wcześniej to ja tego nie widzę, jak tak dalej pójdzie.

29. Myśli!
Lepij, pani, chociaż natrętne myśli o koledze z pracy męczą mnie w zasadzie non stop.

30.Gdy nie ma hrabiego, czas na służbę
Otóż to. Tu na przyklad własnie kąwersował ze mną przed chwilą przeuroczy dostawca mebli i odczułam wyraźną ciągotę. Fajny jest. I wygląda tak samo jak hrabia czyli jak ziom.

31.Chociaż tyle czyli o wstrzemięźliwości
Ale przynajmniej nie puściłam sygnału, hehe.

32.O nadużywaniu słowa „związek” czyli próżność ukarana albo coś się zatarło w mojej technice uwodzenia…
Przecież mój każdy związek jest identyczny z poprzednim: poznaję kolesia, a on potem nie dzwoni, więc wysyłam smsa, a on nie odpisuje.

32.O zazdrości i wartościowaniu
a do niego wydzwania dzisiaj jakas suka o perfekcyjnym wygladzie,
co byla jego dziewczyna, szmata, pudlo, szara dziwka z mydla

33.Kryzys albo techniczne problemy z podtrzymaniem wydajności czyli Chcę czarodziejskiej różdżki!!!
Choć gdyby był warsztat dla notorycznie olewanych przez kolesi, to bym tam poszła chętniej.

34.Jak gdyby nigdy nic czyli o pewnej infantylnej sprzeczności czyli jak coś może być, skoro świat się skończył
Ja, która co dzien przezywam koniec swiata i ktora mimo to nadal ubieram sie i rozbieram, i jem, i zmywam, i przyjmuje wizyty, jak gdyby nigdy nic!

35.Brakuje mi piękna w życiu czyli bardzo lubię używać słowa kochany, zwłaszcza gdy nie ma po temu potrzeby. Chyba go nie nadużywam, jest w końcu takie …piękne?
Ewentualnie
Zakochani powinni jeździć po sprawunki

Dzięki, kochany, raz jeszcze, jakby co, dzwoń
K

36.O erotycznej dwuznaczności czyli Szczęśliwy Traf wedle Katarzyny
Pani złota, namiot załatwiony, a że moi koledzy z pracy też jadom na Hel na pole to się w razie czego będzie do kogo, że tak powiem, przytulić.

38.Komedia bólu czyli mężczyźni nie cierpią z powodu kobiet, a kobiety nie cierpią z powodu mężczyzn. Cierpią tylko wariaci.
Reasumując: chuj z każdym jednym!
No, co ty, depresyję przez chłopa???

39.Jeszcze inne nieszczęście kobiety: wszystko bylo dawno dawno temu.
Pozazdroscic. U mnie posucha wzgledem mezczyzn

40.Byli kochankowie dzielą się na tych, którzy dzwonią, tych, który dzwonią zbyt wiele i tych, którzy się śnią (nie dzwonią)
Znowu do mnie dzwoni ten pierdolony palant, szlag mnie chyba trafi. Zablokowałaś telefon?

41.Inne jeszcze inne nieszczęście kobiety: „Żyć” znaczy „trzeba”, „trzeba” znaczy „jakoś”
Trzeba jakoś żyć.

42.Z wyznań dziwki albo konieczność próbowania w przeświadczeniu, że każdy następny może być tym jedynym (teza niezgodna ze statystyką i rachunkiem prawdopodobieństwa)
czyli ujmując to inaczej
Oh, Boże mam już 30 lat i ciągle muszę męża szukać i szukać!

A ja tu kurwa dalej z niejednego pieca muszę chleb wyjadać i niejednego żółwia nakarmić w poszukiwaniu życiowego partnera.

43. O potrzebie uczuć, a także o potrzebie miłości od pierwszego wejrzenia
albo o tym, że cierpienie i niepewność nas upewnia, że miłość jest prawdziwa

Pewnie dodatkowo jest socjopatą, psychopatą, narcyzem i egotykiem, gdyż takie to ja mam właśnie oko do facetów.

44. Koleżanki albo giełda czyli zagadnienia koniunktury w świetle relacji między wydajnością, wiekiem i jakością
Oj, kochana, powiem ci, że tendencja w chlopakach zniżkowa, od wziętego reżysera do blanciarza-dziwkarza, to nie jest najlepiej.

45. Moje najgorętsze pragnienie bez komentarza
Ja to bym się nawaliła i poszła na dziwki najchętniej :)))

46. Powraca stare pytanie, czy kobieta ma duszę czyli
Jestem istotą fizjologiczną, tylko i wyłącznie fizjologiczną, pozbawioną psychologii.I już!

A ja na przyklad na odwrot, slinie sie na każdego jak zboczeniec. Znaczy na każdego, który w miarę normalnie wygląda. Nie wiadomo, co gorsze, panie tego.

47. O linearnym myśleniu kobiet (niezgodne z prawdą. Najpowszechniej w przyrodzie jest reprezentowana krzywa Gaussa, a nie funkcja liniowa)
Ty masz tych bylych chlopaków na schwał! (Co powinno rokować jak najlepiej w przyszłość).

48. O trudzie rozniecania ognia miłości wśród liści marihuany, ale i o wytrwałości
Ewentualnie
Trudna miłość do społecznych dołów wymaga większej cierpliwości niż zazwyczaj
Czyli
Och nie, och nie, och NIE, och TAK!!!

Kolega blanciarz napisał smsa, zresztą oziębłego w treści, jak zwykle (powinnam się już przyzwyczaić)

49. Jeszcze raz powraca stare pytanie: czy kobieta ma duszę?
ewentualnie
Nuda czyli jeszcze raz o przemożnej przewadze estetyki, wiodącej nauki społecznej.

Ja cię Basia rozumiem, że możesz sobie myśleć różne rzeczy, ale on naprawdę wygląda jednak trochę lepiej niż mgr. Piotrowski! Najwyraźniej za dobrze dla mnie

50. O fałszywej potrzebie prawdziwej krytyki albo cóż z tego, czyli błądzić jest rzeczą ludzką!
Ewentualnie
Bóg jest miłością czyli Pan Jezus czeka na nas z otwartymi ramionami i przebaczeniem!

No, tak, wiadomo, że masz rację. 99% procent kurwiszona, 1% na cele charytatywne. Ale wiesz jak jest.

51. O potrzebie fałszywych ostrzeżeń czyli błądzić jest rzeczą ludzką nie znaczy już do końca „błądzić”
Ewentualnie
Przejrzyj się w moich słowach, Kochany!

A propos całego powyższego zdania — przypomniało mi się, że moją ulubioną bajką za czasów bycia bardzo małą dziewczynką była «Pchła Szachrajka». Może powinienieś wziąć to pod rozwagę, Igorze P.?

52. Niepewność czyli lekcja języka uwodzenia albo „jakoś” ,„dzisiaj” i „chyba”
Ewentualnie
Uczucia trzeba uatrakcyjnić niepewnością

Jakoś dzisiaj tęsknię chyba za panem.

53. Wyobraźnia czyli uroki perwersji albo o konieczności różnorodności dla celów kolekcjonerskich (patrz teza nr 4)
Całuję Cię, mój najsłodszy bigocie, nie powiem gdzie i ile razy, bo jeszcze się zgorszysz i będziesz musiał szybko iść do księdza.

54. Powtórka albo kolejny Koniec bez różnicy czyli Zawsze tak samo, To już było, Już to czytałam, Chcę czytać coś innego etc.
Ewentualnie
O braku pożytku z miłości do Kasi dla rozwoju literatury
Ewentualnie
Trudno jest znieść prozaiczne rodzaje szczęścia

Kasiu, ja chce dobrze, a robi sie zle.

55. Teraz wydaje mi się, że Pana kocham!
Czyli
Jutro będzie inaczej

Beznadziejnie mi smutno bez ciebie. Muszę chyba przestać się narkotyzować tymi uczuciami, bo to do niczego dobrego nie doprowadzi,ja myślę.
56. Każdy człowiek wrażliwy i uczuciowy jest poniekąd wariatem czyli
Tylko blanciarze i przystojni są normalni.

Może lekarz specjalista z Lux Medu to jednak lepszy pomysł niż blanciarz-dziwkarz pracujący w call-center? Jak myslisz? ;)))) Zresztą i tak na razie nie zostanę Panią Doktorową, bo Kiepski Marek-dziwkarz-blanciarz się jednak odezwał.

57. Dzikość serca albo o miłości do wulgaryzmów, alkoholu i szaleństwa albo sexy Piotra, czyli chłopaka, który nie może się opanować
No to jo, hujów sto. Kiedy ty w ogóle wracasz? I gdzie jeśli można
wiedzieć pan szanowny przebywa?
pozdrawiam
Mariola
Młodziutka, szalona i mieszka sama, bez, z, drink gratis

58. O krętactwie kobiecym czyli O wartościach mężczyzny w odwrotnej kolejności podanych NAWET
uwazam, ze jestes sympatyczna osoba i naprawde fajna i mysle tez ze
jestes bardzo inteligentny i przystojny nawet.

59. Cicha rozpacz czyli już nie czekamy
me: Ja bym na miasto poszła się polansować
Dorota: jeny, ale gadamy jak głupie jakieś
me: męża poszukać
Dorota: to lans na miescie
me: bo to ostatni dzwonek

60. Efemeryczność wszystkiego czyli o powszechnym utowarowieniu wszystkiego w sklepie
Albo
Pochwała ulotności

jeśli chodzi o zapachy i o mężczyzn to jestem zmienną :)

61. O miłości do kaktusów, i dlaczego
Ewentualnie
Dlaczego małomówni blanciarze są tak podniecający

I tak bym chciala spedzic
caly dzien z kims niesmialym a nawet wprost antypatycznym, kto
mowilby malo ale za to zlosliwie, co jak wiemy sugeruje ekscytujacy
seks.

62. O jednej możliwej przyczynie nimfomańskich potrzeb
albo
O przemożnej wśród kobiet potrzebie konformizmu społecznego

Nie wiem czy zniosę to społeczne wykluczenie, Dorota.

63. KOBIETA WYKSZTAŁCONA PRZEKSZTAŁCONA ALBO DOROTA KWINTA „Z RĘKĄ NA CIPIE” I UROKI CHAMA
Z jasiem spoko, zmęczył się piciem i razem zrobiliśmy detoks, usmażył po.ędwiczki wieprzowe, ja zrobiłam puree, oglądaliśmy film na DVD, wczoraj w teatrze byliśmy
:)
me: na czem?
Dorota: dopóki znowu mu nie odwali wóda w głowęm to git.
na taki frnacuskim teatrze lalkowym,w palladium.
spoko nawet, ale nie jakoś super.
me: ale nie że łał?
Dorota: nie łął.
me: jak to mawia Kasia K
Dorota: łał
hehe
me: To słodko
Dorota: w sensie teatr nie że łał, Jasia zaś uwielbiam, wiadomo.
me: Wiadomo
Dorota: zresztą on sam oddał swoją kwintesencję, że tak powiem: jestem pijakiem ale nie łajdakiem.
no i w sumie spoko ;)

64. Chociaż tyle albo Dorota i władza alkoholika:
: nie no, detoksik, jak najbardziej.
nawet Janek na detoksie, pracuje, jeździ smaochodem duzo :)
a on ogolnie piłes nie jedź, jedziesz nie pij. chociaż tyle…

65. Masz fajnego pieska!
czyli
Uroków przystojnego narkomana c.d albo trudno ostatecznie stwierdzić, czy mężczyzna to udomowione zwierzę, czy może – (piękny) domowy sprzęt?

me: Masz teraz fajnego pieska, hihi
Dorota: niech poczeka trochę :)
me: Ba. Chyba, że by w szkodę miała pójść ;)
4:55 PM Dorota: ano…
wtedy trzeba ratować, co sie da.
4:57 PM me: Do palika, i po kłopocie
:)
Dorota: hihihi
to jest jakas myśl
i tylko go trawką dokarmiać
me: A Żarek popilnuje
4:58 PM Dorota: hehe (ponury rechot)
me: Kozy nie lubią trawki tylko drewniane płoty
4:59 PM Dorota: ta koza lubi trawkę…
me: hehe
Dorota: ten koza
kozik
me: kozak
5:00 PM Dobry tytuł na książkę
«Ta koza lubi trawkę..»
No, może na opowiadanie
5:02 PM Dorota: o, to napiszę mu na urodziny takie.
5:03 PM hej, bo gdzieś cię zgubiłam…
5:04 PM me: O Koziołku Matołku nie wspominam, bo mi spuścisz wpierdol, a mi się wydaje, że nawet pasuje…:)
Tak brzmieniowo
oczywiście

66. O rzeczy najważniejszej ze wszystkich czyli o mężczyźnie w szczególny sposób
«Jakby nie była przystojna, to by nie była taka piętą…
to jest wszystko powiązane» (w uznaniu celności tej uwagi ze strony Doroty nadajemy tej jej szczerze złotej myśli
rangę tytułu, wyjątkowo oczywiście)

ja spoko.
4:25 PM chyba, że mnie chłopak wystawi dzisija, to będę się miewac chujowo.
ale wtedy chociaż się wyśpię i książkę poczytam, więc spoko będzie i tak.
:)
nie wiem czy wiesz, ale mój chłopak jest moją piętą achillesową…
me: da się zauważyć. Ale jak Achilles miał to ty też możesz
4:26 PM nawet to dobrze o tobie świadczy, że masz tylko jedną. Piętę. To heroiczne
4:27 PM I to taką nawet przystojną, hehe
4:28 PM Dorota: no przystojną.
jakby nie była przystojna, to by nie była taka piętą…
to jest wszystko powiązane
me: Przystojna pięta…zwana również kozą…
4:29 PM Koza to nawet do niego pasuje moim zdaniem
:)
4:30 PM A co, lecicie na miasto?
67. Z cyklu: To chyba dobre blanty!
Czyli Nad Niemnem na wspak albo trudy uwodzenia arystokratycznego narkomana


68. Wstęp, czyli zła wiara fałszywą wiarą pogania
Chcesz, pogadam z nim. Albo Janka poproszę.
Może cię przez Janka poprosi.

Jeny, ale żeby nie było, rozmowa nie wyglądała: ej, Janek, powiedz rafałowi, żeby zadzwonił do Kasi. W ogóle tak nie wyglądała.

69. O nimfomańskiej konieczności protokołowania sukcesów
ale śpimy na scenie

me: z kim ona spała w tym łóżku???
Dorota: i to w błocie unużane były te wiosła…
a nie, moż enie wiosła
me: bo ja to z Rafałem, ale kogo to obchodzi
Dorota: wiosła to remas a ona zromas spała…
???
hyhyhy
mnie obchodzi

70. O radosnej samokrytyce nie-krytyce
Mógłby ja myślę Rafa się odezwać, ale z drugiej strony tak to jest jak się jest puszczalską szmatą. No i dobrze!

me: jak tam?
Dorota: spoko, kac moralny po piatku wciąż trwa.
ale był detoksik w weekend.
a ty jak tam?
me: również detoksik, kaca nie mam
trochę miałam, że się z Platerem jakby obściskiwałam, ale dzwonił, więc mi przeszło
Dorota: jak to obściskiwałaś????
mówiłas, że rozmawiałaś?
me: no wiesz. różne są rodzaje konwersacji
Dorota: hehehe
mowa ciałą?
no i dzwonił oi co?
i co? ico?
me: ;) no tak troszkę tylko, ale i tak mi było głupio, bo miałam być dumna i blada, kumasz. Dzwonił i nic, gadał.

Dorota: to ja Ci powiem w sekrecie, że jego to frustrowało, że był bezrobotny przez jakiś czas (wteyd, co udany peting był) i uważał, że nie może sobie pozwolic na spotykanie się z dziewczyną, skoro jest takim ciulem bez pracy…
:)
i nie chodziło o to, ż ego nie stać
me: Ale za to z rodowodem
co to za hrabia, co chodzi do pracy, ja się pytam?
No, ale to dobrze w sumie, się znaczy dobry chłopak
Znaczy się ja jestem ta krzepka dziewczyna z czworaków. No, dobrze. Dorcia, a z Jasiem spoko?
Etno-porno, hehe
Znaczy to o mnie, nie o was. Chociaż do was w zasadzie też pasuje…;)

71. Czas płynie i wielkie nadzieje na blanta w mitrze blakną…
Hehehe
a co z tym hrabią Rafałem w końcu?
jakiś chleb z tej mąki czy niekoniecznie?
chociaż jakiś jeszcze udnay petting?

Chociaż póki co jak mówił, że zadzwoni to dzwonił
więc może jakaś odmiana losu

Nie znaju, bo na razie nie dzwoni

a co, idziecie zhr Platerem na randkę?
me: Nie wiem
Na siano
może
Dorota: hehehe
me: siano, wiadomo
Dorota: uwielbiam Twoje poczucie humoru. doprawdy :)
wiadomo.
na sianie najlepiej
me: skręcone w białe papierowe rurki
A ty pójdziesz ze mną na randkę?
jakoś pod koniec tygódnia?
Dorota: chętnie.
ale nie licz na udany petting ze mną.
me: nie, na siano też nie
Dorota: no to spoko, pójdziemy.
me: co ja się głupia zastanawiam, blanty będę miała za darmo, czego więcej chcieć???
Dorota: hehheheehe
i to chyba dobre blanty!

72. Góra zrodziła mysz albo wreszcie został do pracy zatrudniony intelekt, nawet z blanciarzem trzeba czasem słowem czyli celne błyski mej myśli może go w końcu oślepią…

A ja w międzyczasie wymyśliłam, co napiszę do Rafała
pamiętasz ten tekst?:
«Dzięki za ignorancję!»
dobrze wymyślilam, nie?

73. Całkowity Brak krytycyzmu albo Ekstaza
Czyli kobieca afirmacja i autoafirmacja

Dorota: Tak!!!
Cudownie!!!
heheheheh
hhyhhyhy
eh eh eh hahaha
me: chrumchrum
74. O nieświeżym mięsie, albo o zaawansowanym stopniu kobiecej wulgarności
Na którą odpowiadamy z widelcem i nożem w ręku:
Rano proszę podać mięso stachowicz, tylko z dużą ilością przypraw (preferuję tusz do rzęs), a wieczorem zbite mięso dorcia, tylko żeby nie było za bardzo utłuczone (wieczorem jeszcze nie powinno być, co innego rano)…

bronchaj się. chodzę tam tylko po to, żeby uwodzić dwudziestoletnich patryków, oczywiście
Dorota: Patryk to musi juz byc blizej trzydziestki, ten oryginalny…
:)
5:22 PM me: Już przechodzony.
Dorota: heheheh
wez, przestan, calkiem swiezy towarek!
me: nieaktualny. Musi się przenieść do Narodowej
albo zginąć
5:23 PM Dorota: jestes okrutna a on taki ladny

75. Omotać, omotać, omotać, omotać czyli o potrzebie ćwiczeń, a nawet zabawy
me: sorki, musiałam trochę pościemniać uroczego pana remonciarza
wiesz jak jest, desperacja, lepszy rydz

4:02 PM niż kanarek!
4:06 PM fajny ziomuś
tylko głupi
uwierzył, że Polska zostanie przyłączona do Portugalii, hehe
_______________________________________
4:15 PM Dorota: hyhyhy
no nieźle
4:16 PM me: ja to mam te sposoby, żęby omotać mężczyznę

76. Jeszcze raz o uwodzicielskiej małomówności narkomana…
potem byłam tym bardziej zabujana im mniej on się odzywał

77. O tym jak modnie jest kochać uzależnionego, czyli o zajebistej terapii!
Dobra, Dorka, pójdziemy wszyscy razem na terapię, oni dla uzależnionych, a my dla żon. Zajebiście!

78. Z moją załogą!
Albo
Pod białymi żaglami do Valinoru, hej, naprzód płynie portugalska karaka!
Ewentualnie
„Seksowni łysi nastolatkowie o muskularnej budowie ciała”,


Czyli „Dziś idę znowu do tryskającego feromonami przaśnego mężczyzny mojego życia!”

79.Nie.

Ja to tak myslę, że jestem manipulantką, bo każdy musi jakos tam w życiu zakombinować, nie? Innych problem, żeby nie dali sobą manipulować, nie?

80. Ulga, czyli zawsze ktoś mnie kocha!
albo
Tadzik Ciecierski albo Nepotyzm
(jak sam mówi,
„nic przeciw mojemu liberalnemu kręgosłupowi moralnemu (a raczej 'bezkręgosłupowi' moralnemu”)
Czyli
Mężczyzn bitwa o Katarzynę
albo
You are not going to believe this, are you?
czyli Jaki miałem, taki prezent Ci dałem, Kasienko
Albo: Zawsze Szukajcie kobiety!
Bowiem
Tak bardzo kocham Kasię, że chciałbym z nią robić cokolwiek!

czyli Katarzyna z całym zaufaniem do swego braku kompetencji zostaje niewykwalifikowaną tłumaczką filozofii analitycznej i języka angielskiego
Bo choć:

Zarazem bardzo dobrze rozumiecie tekst książki i widać to w przekładzie, więc czytelnik ma zaufanie do tego, co czyta.
To tak naprawdę
wiesz, teraz to tłumacze filozofię (tłumaczę podręcznik do filozofii języka, can u believe this? ale nie portugalskiej broń boże tilko angliczańskiej)

Czytelnik powinien mieć zaufanie bardzo ograniczone, zwłaszcza że w poniższym zdaniu należało użyć pojęcia „semantyka”.

ja ostatnio jestem zafascynowana semiotyka ich toreb na wynos.(Ale sie wymandrzam, a nawet nie wiem, ani nie powiem, czy semiotyka to to samo co semantyka)

Bo przecież za wszystkim stoi

Cześć, skarbie
cieszę się, że jesteś taki, że tak powiem, płodny twórczo :)

81.Kapitan Ahab już dawno zaginął na morzu czyli prawdziwych mężczyzn już nie ma
Albo To nie jest kraj dla kobiet
czyli

Kasiu,
jakoś muszę od Ciebie wziąć Szymurę — bo mi monit przysłali z biblioteki (do jutra mam zwrócić)

i Cóż, an to mogę tylko odpowiedzieć przeglądem linków sponsorowanych, jakie dorzucił gmail do Twojej wiadomości (uważam, że są bezbłędni; zwróć szczególnie uwagę na pierwszy link powiązany luźno z ostatnim zdaniem Twojej wypowiedzi):
Czyli

Tysiące super dziewczyn
Serwis randkowy — Dopasowani.pl Zarejestruj się już dziś!
www.Dopasowani.pl
Zdrada kobiet.
Wszystko o kobiecych zdradach. Przeczytaj a dowiesz się więcej!
Newsweek.pl/kobieta
Prawdziwa Męskość
Co tzn. być mężczyzną? Bóg a męskość
www.mezczyzna.org.pl
Z pamiętnika dziewicy
Jesteś gotowa na swój pierwszy raz? One są. Cały sezon za darmo
www.s2o.tv
Szukam kobiety
Na chwilę i na całe życie? Wyszukaj łatwo i przyjemnie

82.O tym, że wyzwolone kobiety tylko bardziej podnieca okazywanie uczuć w dosadny sposób czyli o emocjonalnej głębi relacji między panem a niewolnicą (a przecież o emocje chodzi, nie, Dorcia?).
Czyli
Kobiety albo o niezgłębionej potrzebie emocji za wszelką cenę


Myślisz, że kocha? Nie kocha chyba, bo nie bije.
A, no, jak nie bije to pewnie nie kocha. Za to w drugą stronę, hihi, wszystko działa jak trza..

83.Uff! Wciąż jestem kobietą! Kobietą dla każdego mężczyzny!
Ewentualnie
Być kobietą albo o wciąż istniejącym zdefiniowaniu kobiecej natury przez mężczyznę…
Ewentualnie
Klęska feministycznej pracy u podstaw czyli wciąż nie nosimy spódniczek mini tylko dla siebie!
Czyli
Moje życie róży: bez płatków, z płatkami? Z płatkami, bez płatków? Bez płatków? Z płatkami? Z płatkami? Bez? Bez płatków?


pocieszam się, że jednak jeszcze mogę doprowadzić mężczyznę do orgazmu. I to prawdopodobnie pederastę, więc wiesz, z fasonem.

84. O konieczności zazdrości o kochanka, by był on kochankiem albo bez cudzej zazdrości nie ma miłości czyli nie da rady bez bycia seksy…

Całe szczęście, że ja już mam jednago seksy chłopaka, to się nie muszę przejmować, kto jest seksy a kto nie… Wysyłam ci zdjęcie, żebyś mi trochę pozazdrościła.

85. Hajda na chuja! czyli Niech Jasiu Strumiłło i Rafał Plater się wykażą! Czyli niech nowi kochankowie zasłużą się likwidując starych!
czyli
O jednokierunkowości kobiecej empatii czyli
O pogardzie dla słabych, a także dla niechcianych bo wygranych już uczuć


skrzyknie się chłopaków…i wiesz. jak się najarają blantów i wódki napija, to mu tak skóre złoją, że już się nie podniesie.

Ja myślałam o tym i trzeba było to zrobić dawno temu, ale wtedy on by miał na mnie haka przed policją.

86. O braku skutecznej egzekucji długów w pewnych sferach życia co skutkuje wieloma nadużyciami a także osobistymi bankructwami czyli o długach Kasi.

gdybym była biznesmenem co robi biznes na miłości to bym już gniła w więzieniu za długi.

87. O próżności nade wszystko czyli o mojej miłości do fotografii! (jeśli tylko jestem na nich w towarzystwie odpowiednich osób (na przykład blanciarzy))!

No, ba! Może ktoś mnie sfotografuje z Adamem!

88. O tym, że dziecko należy mieć tylko z mężczyzną, którego się albo kocha albo nienawidzi i który jest piękny i mocno ściska. Bo tylko wtedy jest to silniejsze ode mnie! (czytaj: jest usprawiedliwione)

Ale wiesz, miłość to miłość. To silniejsze ode mnie.
W piątek tak mnie przycisnął, że już miałam mu ochotę dać w zęby momentami, zamiast uczynić ojcem.


 


 
Теги: dada art